Zeta

Mój pies nie ma siły żyć. Być może to ostatnie jej zdjęcie… ;(

Advertisements

Informacje o qbanez

Fotograf i basista :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zwierzęta. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Zeta

  1. anja_s1985 pisze:

    Zatkało mnie i nie wiem co powiedzieć….
    przykro mi….po prostu.

  2. mh pisze:

    Dzień dobry. Mimo wszystko.
    Przemijanie…. sam wiesz bo dużo mu czasu i swojej uważności świata poświęcasz.
    Towarzyszy nam stale i jest nieodłączne od istoty każdej rzeczy gdyż wynika z jej natury. Jest immanentne.
    Ale czasem filozofia i zrozumienie nie wystarcza bo chodzi o miłość. I ona jest najważniejsza.
    Uświadamiamy sobie wówczas naszą bezradność i przejmujące poczucie, że już od nas nic nie zależy, nie mamy wpływu na nieuniknione – i to niesie ze sobą ogromny i przejmujący ból. Jesteśmy bezbronni, samotni i bezsilni zawsze gdy patrzymy kiedy ktoś odchodzi. I nie ma znaczenia czy jest to bliski nam człowiek czy nasz pies czy nasz kot. I wówczas już nic nie możemy zrobić oprócz ułatwienia tego przejścia. Bycia do końca. I jeśli tak jest, gdy jesteśmy w tym to dotykamy czegoś wielkiego. Pewnej tajemnicy, która pozwala nam pogodzić się z odejściem. Uwierz mi bo to wiem.
    Jednym pocieszeniem jest też to, że ten ból też przemija choć zajmuje w nas na zawsze swoje miejsce i to jest pamięć i tęsknota. I FOTOGRAFIE również…..
    Przykro mi bardzo i tulę Cię do serca.

    • qbanez pisze:

      Cześć MH – kimkolwiek jesteś, dziękuję Ci za te słowa… Dziś Zeta odeszła, parę godzin temu została uśpiona… Już nie cierpi – chyba. Pozostała jedynie pustka, smutek i głupie poczucie że jeszcze mogła żyć – choćby w mękach, ale żyć… Wiem, że to chyba bez sensu, ale ja nie potrafię w ogóle pojąć śmierci, nie umiem zrozumieć końca, ogarnąć tego co może być po życiu… Przeraża mnie to, że nie wiem jak mógłbym wyobrazić sobie nieskończoność. Jeszcze raz dzięki za zrozumienie i wsparcie, które daje cień ulgi… Pozdrawiam serdecznie.

      • mh pisze:

        Nie cierpi. Jest już w swoim psim niebie a tu na zawsze pozostanie w Twoim sercu i Twojej fotografii.
        Trzymaj się dzielnie.mh

  3. ciocia pisze:

    Gdzieś w zakamarkach archiwum mam nagranie, jak Zetka (szczeniak) biega po naszym podwórku. Miała u Was jak w raju, nie zaznała głodu, chłodu, była szczęśliwa, bo otaczali ją dobrzy ludzie. A teraz pewnie „tam gdzieś” też biega młoda, radosna i pełna sił. Też znam ból rozstania, trzeba czasu…. Trzymaj się.

    • qbanez pisze:

      Dzięki… Powiem Ci, że chciałbym w to bieganie „tam gdzieś” wierzyć, ale nie potrafię – za głupi jestem na to… 😦
      A co do nagrania to pamiętam je, bo gdzieś to widziałem. To było chyba jak pierwszy raz zobaczyłem Zetę. Ja kiedyś też nagrałem krótki klip z Zetką w roli głównej – jednym ujęciem o poranku:

      Pozdrawiam.

  4. szczerze współczuje,człowiek tak mocno pokocha a one tak krótko są z nami:(((

  5. Michał pisze:

    Gdzieś odgrzebałem w pamięci ten wpis. W piątek został uśpiony mój 15-letni kocur. Mam to samo poczucie. Mógł jeszcze żyć, choć wg metryki był to już staruszek. Strasznie się bronił, nie chciał iść do weterynarza, Myślę, że przeczuwał. Jeszcze pamiętam go jako malutkiego kotka, potem dorosłego kocura, a ostatnio staruszka, który z trudem zeskakiwał z krzesła. Też nie potrafię ogarnąć śmierci.

    Pozdrawiam

    • qbanez pisze:

      No to czujesz się chyba identyko tak jak ja się czułem. Ale powiem Ci coś co Cię może trochę pocieszyć. Czas naprawdę działa na korzyść i takie uczucie po prostu stopniowo mija, aż w końcu wraca tylko sporadycznie, od czasu do czasu, rzadko. Ja czasami wspominam Zetę z uśmiechem na ustach. Chociaż przez pierwsze miesiące było dziwnie – omijałem jej spanie idąc w nocy do kibla, żeby czasem w nią nie nadepnąć. Dawałem jej odruchowo talerze z resztkami smakołyków. Śpieszyłem się do domu, żeby z nią wyjść… Ogólnie dziwne to było, ale już mi całkowicie przeszło. Zostały tylko wspomnienia i to na szczęście w większości te miłe, pozytywne, wywołujące uśmiech 🙂

      • Michał pisze:

        Dzięki za dobre słowo. Mam tak samo. Zamykałem drzwi do pomieszczeń, żeby wracając nie zostać bez jedzenia. I dalej to robię odruchowo mimo, że „złodzieja” już nie ma. Taka już była jego natura. Ile by nie zjadł to i tak było mało. Chciałbym teraz nie mieć żadnych uczuć. To głupie. Dorosły człowiek, a zachowuje się jak dziecko.

        Pozdrawiam

        • qbanez pisze:

          Odruchy przeminą i z czasem zostaną już tylko te fajne wspomnienia 🙂 To chyba normalne i naturalne. Trzymaj się i też pozdrawiam 🙂 Dzięki za komentarz, który też jest dla mnie ważną rzeczą… 🙂

  6. Joenn pisze:

    Popłakałam się jak dziecko czytając te komentarze, ogladając filmik z Twoim pieskiem… Mój piesek ma 13 lat i odchodzi, zycie gaśnie jej w oczach… To takie przykre, nie mogę się z tym pogodzić, nie wyobrazam sobie świata bez Niej 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s