People of B

Na zdjęciach poniżej zobaczycie kilku ludzi, których napotkałem na ulicach Berlina, a którzy przyciągnęli uwagę mojego obiektywu:

1:2:3:4:5:6:7:8:9:10:

Informacje o qbanez

Fotograf i basista :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Street i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „People of B

  1. SanChin pisze:

    Mega zestawienie! dla mnie czad 🙂 powinna z tegopowstać wystawa 😀

  2. Onibe pisze:

    mocna kolekcja 😉

    ta babka z sutkami na wierzchu mnie rozwaliła… bomba 😉

  3. magda pisze:

    mhmhmhm to mnie zawsze u nich zadziwiało – ta różnorodność, wielość i poszukiwanie, tolerancja wręcz „ocierająca się” o permisywizm, brzydota z poczuciem wolności, dzięki której jest aż piękna. mam też nieodparte wrażenie, że Oni ze wszystkim są już gdzieś tam, gdzie my nie wiem kiedy i czy w ogóle będziemy. Nie oceniam tego, nie wiem czy to dobrze czy źle ale mam stałe wrażenie, że gonimy króliczka.
    I cały czas, gdzieś tam z tyłu głowy, stuka historia. Ale to pewnie skrzywienie zawodowe.
    I jeszcze raz napisze, ze ciesze się, że jeździsz, poszukujesz i miejsca nie zagrzewasz. Ani gruszek w popiele ;p gruszek nie zasypujesz, rozumie sie 🙂
    ciepłe pozdrowienia

    • qbanez pisze:

      Wrażenia mamy podobne na temat tych przeróżnych ludzi. Z tym że ja większości z nich nie próbuję nawet ogarniać, bo wiem że i tak nigdy pewnych rzeczy nie zrozumiem… Kim Ty w ogóle jesteś? Znamy się? 😛
      Pozdro 🙂

      • magda pisze:

        Hej 🙂
        Ja też tego nie ogarniam ale mam tę przypadłość, że „toleruję” 😉 i nie oceniam a to powoduje, że nie czuję się ograniczana stereotypami. W tym też jesteśmy podobni 😀
        Co do reszt to niestety dzielą nas setki km i lata świetlne. Niestety. Pozdrawiam

        • qbanez pisze:

          Tolerancja jest na topie, też ją posiadam i to do dużego stopnia działa – jednak bez ekstremów. Ogólny i częsty przykład pierwszy z brzegu, który zawsze mnie rozwala to tolerancja nietolerancji. Wszystko ma swoje granice, których przekroczenie jest już jakimś absurdem i tolerowanie pewnych rzeczy uważam za mocno chore.
          Setki km w necie są żadną odległością, a w lata świetlne nie wierzę… Skoro już tu wpadasz i to tak często i komentujesz to co Ci szkodzi się ujawnić? Przecież Cię nie napadnę, nie ugryzę, nie zjem… Po prostu ciekawi mnie kim jesteś, czy też fotografujesz, czy masz swojego bloga itp… A może jesteś kimś sławnym i dlatego strach przed wyjściem z anonimowości?
          Pzdr. 🙂

          • magda pisze:

            „Tolerancja dla nietolerancji” to dobry przykład jak ludzie wykorzystują rzecz pożyteczną dla swoich niecności. …
            Uwierz, to są lata świetlne ;( czasami nawet żałuję.
            Nie fotografuję, sprawy techniczne to dla mnie czarna magia ale lubię patrzeć na dobrą fotografię a za taką uważam nie tę napindrzoną, poprawianą ale tę nieupozowaną, uczciwą i ulotną a jednak oddającą stan ducha.
            pozdr

  4. Świetne zdjęcia, gratuluję odwagi w fotografowaniu na ulicy – u mnie zawsze to szwankuje, albo muszę używać jakiś pierońsko długich ogniskowych. Jak się udało namówić do pozowania dżentelmenów z pierwszego zdjęcia?

  5. Świetne zdjęcia.
    A co do wyglądu widniejących na fotografii ludzi: myślę, że są nieszczęśliwi i samotni, choć niewielu do tego się przyzna. Wiem, że tendencją jest postrzegać ich jako wyzwolonych, pewnych siebie, szczęśliwych i poszukujących. Wręcz niepoprawnym politycznie jest stwierdzenie, że to rozpasanie do niczego nie prowadzi. Pani na 2 zdjęciu – nie reklamuje się towaru, którego nie ma się na sprzedaż.
    A tolerować oznacza „ledwie znosić”, „wytrzymywać”, czyli słowo to ma znaczenie negatywne, nie pozytywne. Słownik się kłania.

  6. magda pisze:

    Hej nikomunieznany 🙂
    Ja osobiście nie wiem i nawet nie ośmielam się oceniać czy oni są szczęśliwi czy nie, czy czują się wyalienowani czy też nie. Ale być może okowy czy też ramy w które wtłacza społeczeństwo tych „innych”, którzy przez całe dzieje ludzkości byli mniejszością niemal zawsze prześladowaną i wykluczaną teraz, nawet w tak prymitywnym jak proponujesz pojęciu słowa tolerancja, mają możliwość dla ekspresji siebie.
    A pojęcie „szczęście” tak jak i „tolerancja” ma chyba poza słownikowy (jednak) i głębszy/szerszy zasięg i można je rozpatrywać z różnego punktu widzenia.Zachęcam więc do wyjścia poza najprostszą internetową definicję.

  7. Widmowy pisze:

    Nie robili problemów przy robieniu zdjęć? Przynajmniej co niektórzy…?

    • qbanez pisze:

      Zależy co rozumiesz przez „problemy”… Każdy ma inny prób przyjmowania danych zachowań jako problem – podobnie jak z bólem 🙂 Jak widzisz, żyję do dziś i piszę te słowa, więc źle nie było… W Berlinie ogólnie bardzo pozytywne ludzie są 🙂

      • Widmowy pisze:

        Masz rację. Miałem na myśli ewentualne mało przyjazne lub nieprzyjemne reakcje – niekoniecznie dramatyczne. 🙂 Jestem ciekaw różnic w zachowaniu się ludzi kiedy są fotografowani. Jako, że najczęściej fotografuję w Polsce (a propos komentarza w innym wpisie) fotografowanie ludzi na ulicy bywa nierzadko mało miłym doświadczeniem (przynajmniej ja mam takie „szczęście”). U nas ludzie są bardzo spięci i mają hopla na punkcie swojej prywatności (chyba każdy „Kowalski” uważa się za celebrytę).

        • qbanez pisze:

          W Polsce najłatwiej jest trafić na agresywne reakcje i tylko w tym kraju zdarzyło mi się mieć jakiekolwiek „problemy” z reakcjami fotografowanych osób… Co ciekawe najgorsze kłopoty miałem wtedy, gdy fotografowałem coś innego, a koleś myślał że robię zdjęcie jemu – na szczęście dość szybko biegam 🙂 Zazwyczaj widzę po reakcjach ludzi i gdy ktoś ewidentnie nie chce być na zdjęciu, zasłania się, lub po prostu odczytuję to z mowy ciała, to praktycznie zawsze od razu sam usuwam takie zdjęcie. W Niemczech ludzie reagują w większości pozytywnie, często lubią być fotografowani, czasem ktoś podejdzie, po ludzku zagada, zapyta dlaczego go fotografowałem i zazwyczaj uśmiechnie się – ewentualnie, bardzo rzadko zdarza się, że ktoś poprosi o usunięcie zdjęcia – pełna kultura, zupełnie inne nastawienie niż na dalekim wschodzie – czyli często 100 metrów dalej – w Polsce 😉 Chociaż nie ma tragedii – w Polsce też, nie raz i nie dwa spotkałem się z uśmiechami na Twarzach ludzi na widok obiektywu. Generalnie im większe miasto, tym większy odsetek ludzi neutralnie i pozytywnie nastawionych – moje ulubione w Polsce to Wrocław. 🙂

  8. Kasia pisze:

    ale wyluzowani 🙂 (no może poza panami na pierwszym zdjęciu)….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s