Opuszczony HOTEL w Pilchowicach

W ostatnich czasach trafiam najczęściej na opuszczone hotele jeśli chodzi o urbex… Nie ukrywam, że cieszy mnie ten stan rzeczy, bo uwielbiam opuszczone hotele, chyba zaraz po opuszczonych szpitalach są to moje ulubione opuszczone miejsca 🙂

Opuszczony hotel w Pilchowicach, nieopodal zapory Pilchowickiej jest miejscem nad wyraz niedostępnym. Miejsca pilnuje stróż, z którym po prostu nie można się dogadać, ale mi się jakimś cudem udało wejść do środka i dosłownie przez parę minut zrobiłem tam trochę zdjęć… Dlaczego przez parę minut? Bo po chwili zacząłem być z tamtąd po prostu wyganiany mimo zgody właściciela na fotografowanie wewnątrz. Stróż jest nieugięty, nie ma możliwości prowadzenia z nim jakiejkolwiek dyskusji, ale i tak było warto – podobnie jak stróż tak i to miejsce jest mroczne, psychodeliczne, dziwne i mega klimatyczne. Zobaczcie sami:

1:2:3:4:5:6:7:8:9:10:11:12:13:14:15:

Reklamy

Informacje o qbanez

Fotograf i basista :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opuszczone i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „Opuszczony HOTEL w Pilchowicach

  1. Świetne 🙂
    Bardzo mi się podobają …umiesz pokazać prawdziwość i klimat takich miejsc:-)

  2. Faktycznie świetne miejsce, piątka ma fajny klimat. Szkoda, że tak mało zdjęć, niedobry Pan Stróż!

    • qbanez pisze:

      No ja osobiście spodziewałem się po tym miejscu czegoś innego – miałem nadzieję, na to że w pokojach będą jeszcze meble, jakieś rzeczy, a tutaj wielki zawód, bo prawie nic nie zostało… Ale i tak się cieszę z tego, że odwiedziłem ten hotel, bo jest on ekstremalnie niedostępny dla ludzi z zewnątrz 🙂 Pozdrawiam.
      ps. a Pana Stróża nie obwiniam – jest jaki jest i już się nie zmieni…

  3. Anonim pisze:

    10 najlepsza 🙂

  4. Zdjęcia świetne, ale minus za nie pokazanie stróża. Czytając notkę miałem cichą nadzieje, że gdzieś na końcu znajdzie się zdjęcie mrocznego pana, z którym nie idzie się dogadać : (

    • qbanez pisze:

      Wpadłem na to dopiero podczas podróży powrotnej 😉 Chociaż może i dobrze że nie próbowałem zrobić mu zdjęcia – wpadł by pewnie w taki szał, że albo ja, albo on by tego nie przeżył 😉
      Dzięki 🙂

  5. Onibe pisze:

    9, 7, 3
    a więc okołotematycznie, ale nie stricte tematycznie 😉

  6. Anonim pisze:

    Rewelacja! Dla wszystkich stróży utrudniających fotografowania wielki minus. 😛

  7. nickt pisze:

    Kubusiu, przyjacielu, czuję niedosyt 😦

  8. Anonim pisze:

    Lubię tu zaglądać, ciekawe zdjęcia tylko wszystkie obrabiane, (podrasowane) to nic złego oczywiście tylko że na to zrobiła sie moda, wiekszość to robi, a są miejsca na tyle ciekawe że można je sfotografować bez obrabiania tak żeby na zdjęciach było to co fotografujący tam widział, takie same kolory, światło. Takie podrasowane zdjęcia to już nie dokument to zabawa możliwosciami programu do zdjęć. Widać że masz fotograficzne oko tylko dla mnie 100% obrabianych to za dużo.

    • qbanez pisze:

      Wiesz, tutaj akurat dość kontrowersyjny temat poruszyłeś (kimkolwiek jesteś)… Czasami aparat nie pokaże danego miejsca tak jak widział go fotografujący i trzeba zdjęcie zmodyfikować w programie tak aby jak najbardziej przypominało ono stan faktyczny danego miejsca. Ja mam tak, że jeśli czuję w danym miejscu jakiś specyficzny klimat, to staram się później wyrazić to co czułem podczas obrabiania zdjęć. To miejsce było bardzo mroczne i dziwne, chciałem to pokazać takim jakie jest – może delikatnie przesadziłem, ale napewno nie jakoś bardzo… Gdybym tych zdjęć nie obrabiał to wierz mi – nie miały by one żadnego klimatu…

    • qbanez pisze:

      Fajne, ale nie moje rejony… 🙂 Dzięki za info 🙂

      • n'ckt pisze:

        eeee, co mu ściemniasz 🙂
        nie ma „nie moje rejony”, wszak „mój region działania to zarówno Dolny Śląsk, jak i cała Polska, odległość więc nie jest dla mnie przeszkodą”. jeśli masz jakąś kobyłę to możemy jechać razem, ja mogę jeździć bez powodu. przypuszczam ze po drodze jeszcze co ciekawego by się naszło

        • qbanez pisze:

          No jak mi płacą to mogę jechać i do Suwałk na zlecenie, albo i dalej, ale w ramach własnych przyjemności, to niestety ogranicza mnie niski budżet… Mam nadzieję, że to się niedługo zacznie zmieniać na +
          Pozdro! 🙂

  9. Anonim pisze:

    Takie ingerencje w zdjęcie które sprawią że jest na nim to co widział fotografujący, czyli oddaje ono kolory, kontrast, światło mozliwie tak samo jak to się widzi są jak najbardziej moim zdaniem dopuszczalne nawet w fotografii dokumentalnej, bo tu nie ma oszustwa, wręcz odwrotnie, robi się to żeby pokazać prawdę. Zgadzam się że nie zawsze aparat tak zarejestruje obraz jak to widzimy. Moim zdaniem problemem jest to że za dużo powstaje zdjęć, one nic już nie kosztują i pstryka się bez opamiętania. Powstaje ich dużo, które bez obróbki były by nijakie, zwyczajne jakich miliony powstaje co dzień. Mi brakuje tego o czym można tylko poczytać że kiedyś fotograf musiał wybrać odpowiedni moment na zrobienie zdjęcia bo następne za chwilę, jak się zmieni płytę szklaną. W tedy w fotografii było więcej emocji, dzis fotograf zrobi kilkadziesiąt zdjęć przez dziesięć sekund i sobie wybiera najlepsze, hm, czasy się zmieniają nie na lepsze moim zdaniem, wszystko jest za szybkie.
    Ale szacunek za kadry jak najbardziej Ci się należy, przyjemnie się ogląda.

  10. renata pisze:

    Megaklimatyczne foty, ale ta wisząca kapota brrrrr…. aż powiało grozą. Gratuluję odwagi i samozaparcia, bo chyba wcześniej w dyskusji czytałam o tym hotelu, i o „uprzejmości” ciecia.

    Pozdrawiam

    • qbanez pisze:

      Dzięki Renata 🙂 Tak, to o tym czytałaś w komentarzach wcześniej. A teraz przeczytasz o hotelu, który jest następny w kolejce, a którym cieć jest totalnie przemiłym człowiekiem i odwrotnością tamtego 😉 Już wkrótce 😛
      Pozdro!! 🙂

  11. erill pisze:

    Uooo ale odlot ! Szkoda bo od razu mi sie zaświeciły oczy na możność wejścia tam ale jak tamten człek taki nieugięty to pozostaje podziwiać na Twoich foteczkach. Pan widać jest bardzo do swojej pracy przekonany, być może aż nadto ;))

  12. Amigo pisze:

    5 i12 pokazują czas tego miejsca 😀 Poza tym 4 oddaje hotelowy klimat 😀

  13. Czardach pisze:

    ҉Spoko zdjęcia!҉

  14. Andrzej Deja pisze:

    Mi podobają się wszystkie zdjęcia – każde „coś” opowiada….11. – opowiada o dewaluacji złotego….6. – żabia perspektywa sprawia, że zaczyna się szukać u góry kadru śladów tej kuchni. Zniekształcenia optyczne wzmacniają kadry uwypuklając „śmierć” tego miejsca…. 2. – perspektywa z krótką GO też ukazuje „zagładę” miejsca. Dzięki temu cała seria jest opowieścią – 1. i 15. to mocne kadry całego budynku „w rozsypce”, w „środku” opowieśći też mocne kadry – 7. i 8. . Całość bardzo ekspresyjna mimo statyczności planów.

  15. LolaArtStudio pisze:

    Kiedyś miałam ogromne pragnienie, marzenie kupienia tego obiektu… ale koszty jego remontu są tak ogromne, że nawet nie próbowałam kontaktu z właścicielem…
    Doceniam to, że dzięki Twoim zdjęciom mogę oglądać zdjęcia zdjęcia obiektów dla mnie niedostępnych
    Pozdrawiam

    • qbanez pisze:

      No i może dobrze, że nie kupiłaś – wpędziła byś się być może w mega kłopoty do końca życia… Nawet jak byś to wyremontowała, co kosztowało by majątek, to nie wiadomo czy by się udało to utrzymać, a co dopiero mówić o tym, żeby to zarobiło na siebie… Kosmicznie trudna sprawa…
      Dzięki za miłe słowa i za fajny komentarz… Pozdrawiam! 🙂

  16. Anonim pisze:

    Witam wszystkich! Dopiero dziś tu trafiłem i chcę się pochwalić że mieszkałem w tym hotelu. A było to chyba w roku 1988. Obóz letni z ramienia PLL LOT. Wtedy byliśmy tam prawie całą klasą ze szkoły przy PLL LOT. Typowy komunistyczny zestaw obiadowy, tj.: dziś pieczony kurczak a jutro potrawka z kurczaka. Pamiętam że się zbuntowaliśmy i nie zjedliśmy tej potrawki :-). Okolica wspaniała na wakacje! Do dziś uważam że to jedne z najfajniej wspominanych przeze mnie. Dla mnie to smutny widok te fotki. Myślałem że ten hotel świetnie prosperuje w takiej okolicy.

    • qbanez pisze:

      No jak widać nie prosperuje… Ale fajnie jest poczytać takie wspomnienia… Ciekaw jestem jak tam było gdy tam byłeś, jak to wyglądało i w ogóle… No i ja bym spróbował chętnie nawet tej potrawki 😀 Pozdro!

    • Paweł pisze:

      Ja też byłem w tym hotelu na koloniach PLL LOT przez całe wakacje w 1985 roku (jako dzieciak personelu przez 3 turnusy po 3 tygodnie – moj ojciec był jako kierownik kolonii)
      Jeśli dobrze pamiętam, to był to dwugwiazdkowy hotel WPGT Karkonosze.
      ech… stare dzieje… 🙂

      • qbanez pisze:

        Niezłe wspomnienia. Dwie gwiazdki? Kto by pomyślał… No i ten lot, taki hotel kiedyś to musiał być prestiż… Dziś nie do pomyślenia! 🙂
        Dzięki za komentarz, pozdrawiam 🙂

  17. m@jka pisze:

    Heh, spoko 😉

  18. Pingback: Pilchowice. Most kolejowy | nickt.pl

  19. Pingback: Pilchowice. Fabryka tektury. | nickt.pl

  20. A mój tato miał tam studniówkę. Dziś się o tym dowiedziałam 😀

  21. Passat pisze:

    teraz solidarnosciowo żydowska ruina , Jeździliśmy tam bawić sie ze Lwówka Sl. co parę sobót za ,,zgniłej komuny” i stać nas wtedy było , wszyscy fizycznie pracowaliśmy , teraz nie stac mnie nawet we Lwowku do kawiarni za często na kawę pójść

  22. ela pisze:

    Mieszkałem w tym hotelu 40 lat temu. Mam sentyment do tego miejsca.zobaczyłam zdjęcia i jest mi smutno): planowalam odwiedzić to miejsce.teraz już nie):

    • qbanez pisze:

      A moim zdaniem właśnie teraz ten hotel nabrał uroku, no ale ja mam nieco inne podejście, bo uwielbiam miejsca opuszczone i zapomniane. Czynnych i działających miejsc jest przecież pod dostatkiem, a opuszczone miejsca takie jak ten hotel zdarzają się niezmiernie rzadko! 😉

      • byledoprzodu pisze:

        40 lat temu na pewno też miał urok – nieosiągalny w nowych obiektach. Miałam tak samo jak przedmówczyni – ale z WDW Salamandra. Mimo że też lubię opuszczone, to zobaczenie znanego miejsca po latach, nawet kilkunastu, w takim stanie… Ciężki szok.
        Tak to teraz wygląda, jeśliś ciekaw, a kiedyś Cię zawieje w tamte strony: http://turystyka.wp.pl/gid,16101688,kat,1036541,title,Salamandra-opuszczony-dom-wypoczynkowy-pod-Zakopanem,galeria.html?ticaid=1176b7
        Jak kiedyś przestanie działać WZW Jawor w Bieszczadach, to dopiero będzie urbexowy raj, całe miasteczko hotelowe. Na razie można tam znaleźć jeszcze ten archaiczny urok działającego przybytku (chyba, parę lat temu dychał jeszcze).
        Ładne masz te zdjęcia i ze znanych mi rejonów, pokręcę się tu trochę 😉 Pozdrawiam.

        • qbanez pisze:

          Komentarz trafił do spamu z automatu, ale go stamtąd właśnie wydobyłem. Dzięki za ciekawy komentarz, fajnie że tu zawitałeś, no a jeszcze fajniej że się tu trochę pokręcisz 🙂 Ten WZW może być naprawdę ciekawy… Fajnie by było jak by przestał działać 😉
          A co do opuszczonych miejsc, w których się było za czasów świetności, to szpital, w którym się urodziłem też jest opuszczony…. 🙂 Niestety pomimo wielu prób wejścia tam nie udało mi się to jeszcze…. 😛 Pozdro!! 🙂

      • byledoprzodu pisze:

        Komentarze z linkami idą do spamu/weryfikacji? Czy po prostu amba wsysła mój elaborat? 😉

  23. ela pisze:

    Passat. Masz rację.z warszawy przyjeżdżałam na tańce.fajna orkiestra była. I było super teraz nie stać na restauracje.statek stał stary na dole przy brzegu i piwo dobrze smakowalo 🙂 już to nie wróci. Szkoda bo piękne miejsce.

  24. Domi pisze:

    Ten stróż jest moim sąsiadem a raczej bym bo zmarł 🙁 Mieszkam tam od dziecka, nieopodal. Moze i wygladal jak wyglądał ale był miłym i pomocnych człowiekiem… A ten hotel traktował jak swój drogi dom
    Niech odpoczywa w Pokoju!!

    • qbanez pisze:

      No stróż nie był zbyt komunikatywny, starałem się jak najbardziej miło i kulturalnie zadać mu pytanie czy można by było wejść i zobaczyć jak to wygląda w środku, ale nie szło się dogadać, odpowiadał chyba na jakieś pytania, które mu nie były zadawane 😉

      • Domi pisze:

        No moze i był do innych nie znanych mu ludzi taki „nieuprzejmy” No ale cóż każdy z nas jest inny 😊 Mnie swego czasu tez juz nie wpuszczał do środka z wiadomych przyczyn, stan hotelu mial wiele do życzenia moze i bal sie o bezpieczeństwo ludzi którzy próbowali wejść do środka

  25. Natalia Janda pisze:

    Pamiętam tę knajpkę, ostatnie piwo piliśmy w niej w latach 80.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s