Opuszczony szpital dla dzieci

Dziś chciałbym pokazać Wam kilkadziesiąt fotografii, które wykonałem będąc jakiś czas temu w niezwykłym, niesamowitym i ekstremalnie klimatycznym miejscu, mianowicie w opuszczonym szpitalu dziecięcym. To miejsce zrobiło na mnie piorunujące wrażenie! Zwiedzanie tego obiektu było jednocześnie bardzo ciekawe, dziwne, straszne, klimatyczne i dołujące. Widok prosektorium z małym stołem sekcyjnym dla dzieci, na którym dorosły człowiek by się nie zmieścił wprawił mnie w iście depresyjny nastrój i zrobił na mnie największe wrażenie. Ekscytujące było także znalezienie tam takich rzeczy jak dziecięce łóżeczka, starodawny inkubator, wózek inwalidzki, waga do ważenia niemowląt, wanienki do ich kąpania, maski tlenowe, respiratory, igły, rurki, strzykawki i inne medyczne przedmioty. Wszystko to tworzyło nieziemski nastrój panujący w tym szpitalu. Mam nadzieję, że uda mi się po części moje wrażenia przekazać Wam – oglądającym te zdjęcia.

1:_MG_57432:_MG_57603:_MG_59854:_MG_55005:_MG_55766:_MG_55247:_MG_56158:_MG_56909:_MG_5703

10:_MG_5577-kopia11:_MG_553112:_MG_549413:_MG_566614:_MG_5833 15:_MG_584016:_MG_573917:_MG_576218:_MG_574919:_MG_590120:_MG_5534-221:_MG_584322:_MG_577623:_MG_553924:
_MG_576825:_MG_584826:_MG_584927:_MG_538828:_MG_549029:_MG_560830:
_MG_555531:_MG_554932:_MG_554633:_MG_556734:_MG_557535:_MG_580236:_MG_563837:_MG_586038:_MG_577039:_MG_550540:_MG_557941:_MG_555242:_MG_571943:_MG_588044:_MG_566945:_MG_586946:_MG_592347:_MG_600948:_MG_588449:_MG_589250:_MG_563951:_MG_565952:_MG_562653:_MG_585454:_MG_573255:_MG_582656:_MG_578357:_MG_551458:_MG_593959:_MG_553660:_MG_552561:_MG_545562:_MG_546763:_MG_545864:_MG_5410-265:_MG_544466:_MG_5398

 

Advertisements

Informacje o qbanez

Fotograf i basista :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opuszczone i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „Opuszczony szpital dla dzieci

  1. Erill pisze:

    Faktycznie prosektorium robi piorunujące wrażenie. Ale nie mniejsze niż na przykład album z fotami czy rtg.
    Niesamowite miejsce. Z jednej strony bardzo dobrze zachowane a z drugiej taki specyficzny burdel „magazynowni”.
    Widac, ze obiekt zamkniety i bez dostepu do osob postronnych. I dobrze, bo wtedy ktoś taki jak Ty wrzuca takie Foty.

  2. REMANENT pisze:

    Wrzucasz rzadko, ale to co wrzucasz ma moc.

  3. Emilia Mańk pisze:

    Niesamowity klimat. Robiłam kiedyś sesje w dawnym szpitalu dziecięcym w Warszawie. Żałowałam tylko, że nikt nie chciał ze mną zejść do piwnicy do prosektorium, bo już same sale były niezwykle klimatyczne

    • qbanez pisze:

      Dzięki za komentarz. Gdzieś można zobaczyć zdjęcia z tej sesji, którą robiłaś? Szpital jeszcze jest do zdobycia/zwiedzenia? 😉 Pozdrawiam! 🙂

  4. Jest moc! Największa przy RTG, bo przy stole prosektoryjnym nie widać skali.

    • qbanez pisze:

      Dzięki 🙂 No niby nie widać skali, ale sama świadomość tego, że leżały tam setki, jak nie tysiące zmarłych, niewinnych dzieci sprawia że nieprzyjemne ciarki pojawiają się na całym moim ciele.

  5. eLŻBIETA pisze:

    Jak zawsze jestem pod dużym wrażeniem NIESAMOWITE zdjęcia BRAWO

  6. Onibe pisze:

    no tak, stół sekcyjny faktycznie robi wrażenie. Zaręczam, że „żywy” szpital dla dzieci też pozostawia niezatarte wspomnienia. A miałem okazję parę miechów bywać na oddziale neonatologii… kosmos.

    • qbanez pisze:

      Masz rację, a co do żywego szpitala, to miałem okazję kiedyś być w szpitalu onkologicznym dla dzieci (czynnym) i widziałem to wszystko na własne oczy. Tam jest tak jak mówisz, niezatarte wspomnienia, ale nieco innego typu niż w opuszczonym szpitalu. Największe wrażenie na mnie zrobiły dzieci, które przechodziły chemioterapię i były zamknięte w pomieszczeniach, do których z uwagi ultraniską odporność tych dzieci nikt nie mógł wejść przez długi okres czasu. Myślę że każdy kto nie docenia życia powinien mieć przymus spaceru po takim czynnym szpitalu.
      A na Tobie co zrobiło największe wrażenie na oddziale leczenia noworodków?
      Pozdrowienia!!

      • Onibe pisze:

        Tak, taki przymus to fajna rzecz. Niejeden idiota nauczyłby się paru pożytecznych rzeczy. Polecam też politykom 😉

        Mój syn był wcześniakiem, urodził się trzy miesiące przed czasem. Na oddział trafiłem jakoś po północy, po paru dniach ostrej jazdy. Wrażenie jak przejście przez lustro. Trudno powiedzieć co zrobiło największe wrażenie. Może to, że dzieci przychodziły i odchodziły – nie zawsze były wypisywane do domu, rzecz jasna. Jednego dnia były i walczyły o życie, drugiego już nie. Może też ilość? Masa pikającego sprzętu, wszędzie te pikające urządzenia… Sporo do wyboru 😉

        • qbanez pisze:

          Wyobrażam sobie, że to są traumatyczne wspomnienia, ale jednak pacjenci neonatologii to mimo wszystko nieświadome niczego istotki, natomiast na onkologii dziecięcej widok świadomych wszystkiego dzieci jest chyba jeszcze gorszym i bardziej ryjącym beret widokiem. Jednak mimo wszystko dało się zauważyć tam także uśmiech, nawet u pacjentów w beznadziejnej sytuacji…

          • Onibe pisze:

            może tak być, zresztą w przypadku dzieci trudno powiedzieć co lepsze a co gorsze. Chyba wszystko co odbiera dzieciństwo jest złe… Mam nadzieję nigdy nie trafić na onkologię, ani dziecięcą ani żadną inną, nawet jako widz…

  7. dawidziemba pisze:

    Świetne zdjęcia ! Zapraszam do mnie 🙂

  8. Przemek pisze:

    Super zdjęcia. Miejsce klimatyczne i świetnie odwzorowane na fotografiach. 🙂

  9. PatrykN101 pisze:

    Miejsce naprawdę interesujące sam zajmuję się taką tematyką, zwiedziłem jeden szpital lecz wojewódzki i niestety wszystko w nim było okradzione tylko mury. Te zdjęcia naprawdę są bardzo ciekawe.

    • qbanez pisze:

      Hej, dziękuję Ci za komentarz. Też uważam że to interesujące miejsce, z resztą każdy opuszczony szpital jest dla mnie ciekawy w każdym panuje taki klimat, który ciężko jest opisać. Też byłem w kilku szpitalach, w których właściwie było wszystko splądrowane i zostały praktycznie tylko ściany, wtedy nawet aparatu nie wyciągałem, ale mimo wszystko ten klimat nie do opisania nawet i w takich szpitalach można poczuć, może trochę mniej, ale jednak – sama świadomość, że to był kiedyś szpital, że rozegrało się tu mnóstwo tragedii, złych i dobrych zdarzeń tworzy ten klimat. Dziękuję za miłe słowa o moich zdjęciach, pozdrawiam Cię!! 🙂

  10. wow, gdzie znajduje się ten szpital?:>
    Uwielbiam takie miejsce. Polecam także psychiatryk w Otwocku.

  11. Ale smutek mnie ogarnął…Nie wiem, co smutniejsze, zwiędnięty kwiatek (61), czy puste łóżeczka. A prześwietlenie należało do malutkiego dziecka, raczej nie miało 9 miesięcy.

  12. Ada pisze:

    Cześć, bardzo fajne zdjęcia 😉 A czy byłeś jakoś przygotowany na urbex w tym szpitalu? Jednak to jest szpital zakaźny mogą być jakieś pozostałości chorób.

    • qbanez pisze:

      Nie, pod tym względem nie byłem jakoś szczególnie przygotowany, ani żadnej maski, ani rękawiczek nie miałem, choć czułem że mieć powinienem. Ale jakoś żyję do dziś i nic mi nie jest, więc chyba wszelka zaraza już sama umarła nie mając żadnej pożywki… Dziękuję Ci za bardzo miłe słowa o moich zdjęciach 🙂 Pozdrawiam 🙂

  13. Anonim pisze:

    Jakie to miasto?

  14. Gleam pisze:

    Twoje zdjęcia za każdym razem zapierają dech. Jednak te zdjęcia dla mnie są mega przerażające, smutne . Może dlatego, że jestem mamą dwulatka. Do tej pory nie przerażały mnie szpitale, wypadki, widok krwi. Jedyne tak mocno wstrząsające wspomnienie to praktyki na dziecięcym oddziale ratunkowym w Katowicach.

    • qbanez pisze:

      Dzięki za dobry komentarz. Opowiedz o tym wspomnieniu… Co Tobą tam tak wstrząsnęło? :O

      • Gleam pisze:

        Najgorsze momenty to takie gdy nagle przyjeżdżała karetka na sygnale z małym dzieckiem. Pamiętam jak któregoś dnia przywieźli dziecko w stanie krytycznym, dziecko, które miało dwa miesiące, dziecko, które zgwałcił i pobił ojciec. Chłopca. Najgorsze, że w takich momentach musisz myśleć tylko jak pomóc, nie ma czasu na emocje. Dopiero gdy schodzisz z dyżuru możesz znaleźć chwile na łzy. Nie możesz zabrać pracy do domu. Taka praca niszczy psychicznie.

        • qbanez pisze:

          Ale jest potrzebna… No i ja bym raczej nie mógł poradzić sobie z rosnącą do granic niemożliwości nienawiścią do ojca takiego dziecka. Mogło by mnie to naprawdę zniszczyć… i tego ojca też…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s