Opuszczony dom wczasowy Urocza

Opuszczony dom wczasowy UROCZA I w Karpaczu Górnym. Wybudowany przez niemców około 1900 roku – ponad 100 lat temu. Przed wojną był tam niemiecki hotel Sanssouci… Dziś stoi opuszczony, pachnący jeszcze hotelową wonią… Niesamowite miejsce!

Widok z zewnątrz:

Oraz zdjęcie sprzed lat:

Główny hol, kiedyś i dziś:

Schody na górę, winda, recepcja:

Księga zakwaterowań w recepcji:

Krzesło:

Jadalnia:

Korytarz:

Kuchnia:

Piwo Żywiec:

Leżak:

Gazeta – fotoamator=dziwne zboczenie:

Jeden z pokoi:

Sala baletowa:

Kolejny pokój:

Niemieckie gazety z roku 1915, papier tak zniszczony, że po dotknięciu zmieniał się w proch niczym popiół:

Strych:

Widok z góry przez okno:

Kolejne pomieszczenie:

Schody w dół:

Na koniec zdjęcie grupowe sprzed lat, zrobione przed tym budynkiem – zdjęcie przesłał Pan Zdzisław i prosił abym je tu umieścił co niniejszym czynię:

i jeszcze jedno zdjęcie, które przesłał Andre:

Reklamy

Informacje o qbanez

Fotograf i basista :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opuszczone i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

122 odpowiedzi na „Opuszczony dom wczasowy Urocza

  1. Kasia pisze:

    miejsce magiczne normalnie, właśnie takie lubię najbardziej. Przeniosłam się w czasie właśnie, mega foty!

  2. Jarek pisze:

    Jak dla mnie czad. Miejsce swietne i fajnie to pokazales 🙂

  3. Anja1985 pisze:

    Ciekawy reportaż. Lubię takie miejsca w których aż kipi od wspomnień.

    • qbanez pisze:

      Dziękuję 🙂 Ja uwielbiam takie miejsca, a jeśli chodzi o ten budynek to w środku jest na tyle niesamowicie że nie dość że wszystko wygląda tak jak wygląda to jeszcze do tego czuć zapachy, takie typowo starohotelowe, no i ta cisza……..

  4. Anonim pisze:

    Byłam tam na wycieczce szkolnej za czasów podstawówki…jakieś 16 lat temu… Pamiętam trzeszczące drewniane schody i tą nieczynną windę, która była dla nas wielką zagadką…

    • qbanez pisze:

      Ale by było gdybyś znalazła zdjęcia z tej wycieczki 😉 Schodzi trzeszczą do dziś, winda oczywiście też nieczynna, ale za to zapach typowego hotelu, dywanów, i klimat pomieszczeń jest wyczuwalny natychmiast – od razu wiadomo gdzie jadalnia, gdzie sala baletowa, gdzie hol, a gdzie pokoje… Tylko ta wielka cisza – słychać jedynie trzepot skrzydełek uwięzionego za szybą motyla na piętrze wyżej… lub niżej…

      • Zauroczona pisze:

        Jestem właśnie w Karpaczu i postanowiłam odszukać to miejsce, gdzie byłam na wycieczce szkolnej … 22 lata temu.Nie był to hotel klasy lux, ale bez wątpienia cudne miejsce z klimatem.Piekne ogromne pokoje,werandy i … ta winda,którą uwielbiałam jeździć.Dzis pozostały mi zdjęcia.Chcialabym aby ktoś przywrócił świetność temu miejscu, stawiając oczywiście na pierwszym miejscu cudny,tajemniczy klimat

        • qbanez pisze:

          Oj, ten klimat to już napewno nie powróci. Jak ktoś to kupi (w co wątpię, bo cena zaporowa bardzo), to pewnie wyburzy, albo tak przebuduje tak że nie będzie to nawet przypominało tego co było kiedyś…

  5. Anonim pisze:

    qbanez! Jeśli tylko uda mi się namierzyć te zdjęcia z tamtej wycieczki do Karpacza i pobycie w Uroczej 1, to wyślę Ci je na maila. Pozdrawiam, Justyna

  6. Eastwood pisze:

    Urodziłem sie w Karpaczu juz po wojnie. Ojciec wracał z niewoli i tu się zatrzymał. – życie dla nauki poniosło mnie do Warszawy.
    Zaraz po wojnie w latach 1945 – 47 w tym budynku była katownia UB. Zamęczano tam AK-ców (którzy tędy chcieli przedostać się na zachód) jak i też niedobitki niemieckich żołnierzy którzy wracali z wojny do Karpacza – bo tam mieszkali. Polscy czerwoni mocno utrwalali władze ludową. Ostatni niemieccy mieszkańcy Karpacza odjechali z poczatkiem lat 50-53.Nie mieli dobrych wspomnień. To były okrutne lata.

    • qbanez pisze:

      Przeraża mnie to co napisałeś, aż mnie ciarki przeszły… Tym bardziej tajemnicze i niesamowite jest to miejsce – z taką historią…

    • justyna pisze:

      Witam, powyższa informacja nie jest prawdziwa. Swojego czasu przeprowadziłam dokładną kwerendę archiwalną dot. tej nieruchomości- włącznie z wywiadem z pierwszymi pracownikami DW Uroczej. Był to bardzo luksusowy hotel dla dygnitarzy i gości „z zagranicy” (z krajów zaprzyjaźnionych…ehhhh te bale…). A formalnie: w latach 1946-48 należał PPR; później KCPZPR; w latach 50. XX w.- FWP. Czemu i komu ma służyć rozpuszczanie nieprawdziwych informacji dot. katowni?? Ps. Nie wszyscy mieszkańcy narodowości niemieckiej wyjechali, została też część polaków wywiezionych tu na roboty…ludzie pamiętają;) Aha a na cmentarzu Wang jest grób właściciela Sanssouci

  7. Anonim pisze:

    jestem pod wrażeniem Twoich poczynań i opowieści! ja byłam (a raczej uciekłam od świąt Wielkanocnych) do Karpacza ale takiego okazu nie widziałam , mnie też kręcą takie wraki (podwodne też – to magiczny, niesamowicie wyjątkowy przesycony niepewnością tajemniczością – chwilami grozy świat),
    Zdjęcia po prostu czad! Robią zajebiste wrażenie,!!! Ja mam podobne ” zboczenie” (bez obrazy Kuba) kiedyś próbowałam wkręcić kumpla aby wszedł ze mną do starego, opuszczonego domu, nie chciał…a ja go nie przekonałam. Po tygodniu dom został zburzony…. a tajemniczy i gęsty ogród bezczelnie wykarczowany – codziennie przejeżdżam tam tędy do pracy i widzę leżące gruzy i pustkę po tym gęstym bujnym ogrodzie.
    Do końca życia pozostania trauma i niedosyt że tam nie weszłam i nie poczułam tego zapachy i tego klimatu…….
    Dlatego tak bardzo Cię rozumiem i podziwiam!!!
    Fajnie że tam byłeś!!!!!!!!
    pozdrówka Kuba 🙂
    aldonawilczek.flog.pl

    • qbanez pisze:

      Dzięki za słowa uznania i otuchy 😉 Zapraszam częściej 🙂 No i powiem Ci że ten dom wypoczynkowy wciąż stoi w Karpaczu górnym – nieopodal Wangu (jakieś 100 metrów) i ciągle jeszcze można go zobaczyć – puki co… Pozdrawiam

  8. bolo pisze:

    Fajny blog. W takim razie zapraszam do Kozubnika. Google>>kozubnik

    • qbanez pisze:

      Dzięki. 🙂
      Kozubnik znam ze zdjęć i z opowieści. Też marzy mi się odwiedzić to czadowe miejsce – jednak odległość i postępująca znaczna dewastacja tego ośrodka skutecznie mnie zniechęcają. Pozdro

  9. Amator48 pisze:

    A ja mieszkałem w tym domu (wczasy – zima 1954 r.).mam kilka fotek .

  10. chemini pisze:

    Witaj 🙂 Byłam wczoraj w tym miejscu i na placyku przed domem jest obecnie płatny parking dla zwiedzających świątynię Wang. Jest spory ruch i kręci się dużo ludzi. Ale samo miejsce ma ogromny klimat.

    • qbanez pisze:

      Racja.. 🙂 Ja byłem tam z miesiąc temu i widziałem, że przygotowują to pod parking. Jakaś firma też intensywnie próbuje to sprzedać, więc być może to są ostatnie chwile, żeby zwiedzić to miejsce w tak niesamowitym stanie… Jak po prakingu kręci się sporo ludzi, to z tyłu budynku też jest wejście – tylko, że trzeba przejść przez piwnicę – bez latarki się nie obejdzie, a i kask ochronny na głowę napewno może być zbawienny. Pozdrawiam 🙂

  11. Tio pisze:

    Oj tak …to jedno z takich miejsc,do których warto wrócić bo można odkryć coś jeszcze …zafascynował mnie strych ale nie miałam latarki żeby tam poszperać 😦 ale następnym razem już się zaopatrzę i może coś ciekawego się znajdzie.Pozdrawiam 🙂

    • qbanez pisze:

      No ja byłem tam dwa razy, ale na trzeci raz nie mam ochoty – coraz większa dewastacja skutecznie zniechęca… Co do strychu – ja dałem radę bez latarki – miałem tylko taką diodową w telefonie, ale nawet jej nie użyłem – było dość jasno. Miło mi, że tu zaglądasz i komentujesz 🙂 Powodzenia w kolejnych wyprawach 🙂

  12. Andre... pisze:

    Magiczne miejsce….,,Urocza”, Tyle wspomnień…dokładnie 45 lat wstecz…graliśmy tu na gitarach jako zespół, na wieczorkach tanencznych, bo udało nam się załapac na obóz…, wtedy ZMS u….Mnóstwo młodzieży, i ta niesamowita atmosfera…Ale to już było….

    • qbanez pisze:

      Wow… Niesamowita sprawa 🙂 Masz jakieś zdjęcia? Cokolwiek?
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      • Andre... pisze:

        Witam….coś mam, postaram sie wysłac na Twoją pocztę…możesz je eksponowac….pozdrawiam…Andre

        • qbanez pisze:

          Ok, zatem czekam na maila z niecierpliwością 🙂

          • Anonim pisze:

            Witam…wysłałem dwa zdjęcia …..pozdrawiam Andre

            • qbanez pisze:

              Zdjęcia niestety bardzo słabej jakości – na jednym w ogóle nie widać, że to w Uroczej, a drugie też zła jakość, ale mimo to jedno dodałem do wpisu. Pozdrawiam.

              • SanChin pisze:

                spodziewałeś się że aparaty sprzed 60 lat oferowały jakość dzisiejszych cyfrówek? 😛

                • qbanez pisze:

                  Porównaj sobie zdjęcie od Zdzisława i od Andre, to zrozumiesz o czym mówię. Aparaty sprzed 60 lat oferowały ostrość – to wiem na pewno 😉

                • SanChin pisze:

                  Masz w domu kliszaka bez lustra i sam wiesz, że ostrzenie takowym w porównaniu do SLR’a do najprostszych nie należy 😉 A jak chcesz to Ci druha pożyczę, i zobaczysz, że te bardziej popularne aparaty nie oferowały w tamtych czasach czegoś takiego jak ostrość, zwłaszcza zimą, przy złych warunkach oświetleniowych, przysłonie minimalnej 8 i czasie 1/30 lub B do wyboru 😉
                  IMO takie zdjęcia to pamiątka i jako pamiątka dla mnie ma akceptowalną jakość 😉
                  Aparat może i posiadała duża liczba osób w tamtych czasach, ale podobnie jak i dzisiaj większość to posiadacze aparatu, a nie fotografowie.

                  Buziaczki :* 😉

  13. Joanna pisze:

    Czy mógłbyś napisać co nieco o tej tajemniczej historii domu? Byłam na zimowisku w Karpaczu w 1995 roku i mieszkałam w „Uroczej”. To niesamowite miejsce! Pamiętam je jak dziś i czasem naprawdę wracam myślami do tego budynku. Kilka lat temu miałam okazję odwiedzić Karpacz, sprawdziłam także ten pensjonat. Jakże byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam zabetonowane drzwi i okna! Czy wiesz, kiedy zamknięto ten hotel? Czy jest szansa na jego uratowanie? Pozdrawiam serdecznie!

    • qbanez pisze:

      Witaj. Nie znam zbytnio historii tego miejsca – co prawda spotkałem tam Pana, który znał przeszłość budynku świetnie i mi przez dobrą godzinę opowiadał o tym co tam się działo przez ostatnie 50 lat – ale po pierwsze to były skomplikowane historie nasiąknięte polityką, historią, postaciami u władzy, a po drugie – nie pamiętam za wiele… Zamknęli go pewnie niedługo po Twoim zimowisku (tak sądzę)… Szansa na uratowanie jest spora, ale musi się trafić bogaty inwestor taki jak np. Gołębiewski, który to wszystko wyremontuje – czyli włoży w to kilka tłustych milionów.
      Masz może jakieś zdjęcia z tamtąd ze swojego pobytu w 95r? To by było coś zobaczyć ten budynek jak jeszcze działał i to tak niedawno! 🙂 Pozdrawiam i dziękuję Ci za komentarz – wpadaj tu częściej 🙂

  14. Anonim pisze:

    Witaj. Ja w latach 1975-77 byłem na wczasach w tym budynku wraz z rodzicami i bratem mieszkałem na 2p nad wejściem, pamiętam portiera który obsługiwał windę zapach maggi z kuchni wspólne sanitariaty, Któreś zdjęcie pokazuje salę która pełniła rolę klubo kawiarni w której stał duży czarny fortepian, Dywany na podłodze ech … serce się kraje tak zniszczyć!
    robert

    • qbanez pisze:

      Dzięki za komentarz… Ten budynek to KAWAŁ historii…. Jak by tak każdy kto tam był się wypowiedział, to pewnie byłby materiał na świetną książkę 🙂 Pozdrawiam

    • justyna pisze:

      Aha, fortepian jeszcze stał jakieś 4 lata temu ale dzięki takim szperającym amatorom, którzy w imię ciekawości dokładają swoją cegiełkę tej destrukcji już go nie ma. Budynek czynny był do lat 90. XX w., kiedy to dzięki pewnie „solidnemu” palaczowi zamarzł cały pion..i tak to wyłączono część budynku z użytku…później Urocza stała się domem sezonowym…a później jak widać…A spółka do której należy budynek uzyskała swojego czasu pozwolenie na rozbudowę i tyle….w zarządzie spółki jest P. Gąsowski

  15. Anonim pisze:

    ja jestem ciekawa kiedy w Polce przestanie niszczyć się magiczne miejsca…

  16. Amauta pisze:

    Moje wspomnienia z Uroczą to koniec lat osiemdziesiątych i wyjazdy na narty do Karpacza w ramach zajęć sportowych w czasie studiów. Byliśmy grupą ponad dwudziestu osób z konieczności podzieleni na pokoje. Dostałem wówczas pokój wraz z dwojgiem znajomych, z którymi także spędziliśmy kilkanaście godzin w pociągu. Tam zaczęła się nasza bliższa znajomość , która później przerodziła się w przyjaźń. Tam też zaiskrzyło pomiędzy nimi i fajnie było towarzyszyć im i temu uczuciu, które rosło i zbliżało ich do siebie. Wieczorami chodziliśmy na dyskoteki by jeszcze bawić się do późna. Mieliśmy duże podzielone pomieszczenie i choć meble i całe wyposażenie było stare i dość kiepskie, to nam to nie przeszkadzało, a raczej cieszyło, gdyż czuć było magię tego miejsca. Po powrocie ich związek nabierał kolorów i widać, że oboje w nim kwitną.
    Wracaliśmy do Uroczej przez dwie kolejne zimy, trochę po wspomnienia, a trochę poszusować na nartach. Po studiach moi przyjaciele wybrali los emigranta za wielką wodą , tym bardziej, że jako artyści mieli tam zdecydowanie większe szanse na wyrażenie siebie niż tu w kraju.
    Ich związek nie przetrwał choć trwał prawie 20 lat. Jakiś to dziwny zbieg okoliczności bo mniej więcej tyle ile działała Urocza.
    Dziś każde z nas ma już inne życie i inną drogę, ale nie wiem, czy są szczęśliwi jak wtedy, gdy trafiliśmy tam pierwszy raz. Nie utrzymuję z nimi kontaktu,
    A zdjęcia pod warstwą kurzu i tyku przywołują obrazy doświadczonych zdarzeń i przeżytych sytuacji. Niezwykłe i magiczne.
    Dotknąć chwili zatrzymanej w kadrze i odczytać wspomnienia zapisane na linii czasu.
    PS. Jedna z opisanych osób zajmuje się dziś fotografiką profesjonalnie
    http://www.yaromir.com

  17. Anonim pisze:

    Znacie może danwy hotel w Karpaczu obok Alpejskiego są 2 opuszczony budynki są onich legendy ale nie moge nic znaleźć na internecie nie wiecie jak on się nazywał?

  18. tomek pisze:

    urocza… w tym roku byłem w Karpaczu z córką, po prawie 20 latach przerwy i widzę, że urocza to ruina, przeżyłem szok, prędzej spodziewałbym się, że w tym miejscu stoi wyremontowana perełka karkonoskiej architektury.
    ale urocza chyba jakoś miała spróchnieć. Gdzieś 1990 – 1992 (nie pamiętam dokładnie) byliśmy z rodzicami w sadybie, a znajomi w uroczej, codziennie wieczorem deptaliśmy pod góre ich odprowadzić i pamiętam tylko jak między dzieciakami gadaliśmy „urocza jak klapa od sr…” 🙂

    później zaliczyłem tam zimowisko w 1995 (TKKF Poznań, śp Ryszard Burgiel), ale niewiele z niego pamiętam, poza tym, że nawet na tej niemieckiej widokówce sprzed stu lat mógłbym zaznaczyć okno, z którego womitowałem 🙂 w każdym razie z tego wyjazdy pozdrawiam bartasa, sławosza, lecha i jakieś 80 osób, których nie pamiętam 🙂

    • qbanez pisze:

      Ciekawy komentarz, kto by się spodziewał, że ten wpis na tym blogu przywoła aż tyle różnych wspomnień… Pozdrawiam!

    • Anonim pisze:

      A to mój ojciec robił te wyjazdy….tez pamiętam te czasy – przypadkowo znalazłam to w internecie i wspomnienia o Uroczej odżyły – Pozdrawiam

      • qbanez pisze:

        Bardzo fajnie że dzięki mnie odżywają jakieś wspomnienia, tym bardziej jak są one miłe i ciekawe 🙂 Pozdrawiam również 🙂

  19. gienek pisze:

    W 1997 roku w listopadzie byłem w Uroczej na szkoleniu. Czuć było umieranie tego budynku – było strasznie zimno – ogrzewanie nie działało, ale kuchnia była wspaniała, coś tam przebąkiwano o inwestorze ale… Z tego co wiem pół roku później zamknięto budynek jako nierentowny. A mnie żal. Uważam, że remontując ten budynek – przywracając go wcześniej do pierwotnego wyglądu – na pewno miałby 100% obłożenie. Są ludzie tak młodzi, w średnim wieku ( kurcze to ja ’68) jak i starsi – którzy nie ze względu na na litość ale na cudne położenie, wspaniałe walory architektoniczne . Jak wygram w Lotto tyle, że mógłbym Go kupić i wyremontować to jest mój. I wtedy Ci wszyscy, którzy tu się wpisują mają jeden nocleg gratis.
    pzdr

    • qbanez pisze:

      No no – to w takim razie graj często i gęsto. Ja to chyba mogę liczyć na cały tydzień gratis, co nie? 😉
      Pozdro i dzięki za fajny koment!

  20. Dorota pisze:

    Jezdzilam tam na wczasy z rodzicami w latach 80-tych (mniej wiecej od 84 do moze i nawet do 90-91)- co roku na Boze Narodzenie, czesto tez na Wielkanoc, a czasami rowniez latem. Az mi sie lezka w oku zakrecila… Pamietam jadalnie, z pieknym widokiem na Karkonosze, sale baletowa, w ktorej odbywaly sie bale dla dzieci- mam jakies zdjecie jak spiewam w konkursie na jednym z nich.Sylwester byl rowniez organizowany w tej sali (jako dziecko oczywiscie nie uczestniczylam). Pamietam te korytarze, po ktorych biegalam z dzieciakami, „balkonik” z widokiem na wejscie z recepcja, stara winde lancuchowa, mnostwo korytarzy i zakamarkow, w tym, jak przynajmniej wtedy mi sie wydawalo, ogromnym budynku. Pokoje mialy werandy, te z widokiem na gory, oczywiscie najlepsze. Mnostwo wspomnien. Dlugo szukalam czegos na internecie na temat „Uroczej”, do tej pory nic nie znalazlam. Dziekuje za te zdjecia.

    • qbanez pisze:

      Ależ proszę 🙂 Ja dziękuję za ten komentarz 🙂 Uwielbiam czytać takie wspomnienia… łezka się w oku kręci… Pozdrawiam 🙂

  21. Insomniaa pisze:

    Widziałam ten budynek podczas ostatniej wizyty w Karpaczu, a jako że przeglądałam już Twojego bloga to wydał mi się dziwnie znajomy. Wchodzę dziś, patrzę – no tak! Urocza! Przy najbliższej wycieczce w tamte strony trzeba zrobić urbex ^^

  22. XXX pisze:

    bylismy w Karpaczu w ubiegły weekend. spalismy w domu wczasowym po drugiej stronie ulicy. gdy wyszlismy wieczorem od razu rzucila nam sie w oczy ta ruina. weszlismy bo drzwi byly otwarte wrazenia niesamowite! mnostwo dokumentow z lat siedemdziesiatych, ogromna ilosc pomieszczen mozna sie pogubic 🙂 najciekawsze bylo pomieszczenie na parterze z czyms co przypominalo autentycznie narzedzie tortut. pomieszczenie w malych białych kafelkach z hakami na scianach i grubymi drzwiami – wszystkie inne drzwi w hotelu byly ciensze. zatanawiamy sie do tej pory co tam bylo..

  23. siekierup pisze:

    Super zdjęcia. I ten klimat… 🙂

  24. ananke pisze:

    czytajac od poczatku bloga, to pierwsze opuszczone miejsce w tak obszernym materiale… gratulacje. Korytarz… to zdjecie najbardziej mi sie podoba… czesto w miejscach , w których jesteś, robisz podobne ujęcie , mam nadzieje, że w nastepnych równiez podobne ujecie zobacze, bo nardzo mi sie podobają…

    • qbanez pisze:

      No nawet się nie zastanawiałem nad tym, że robię podobne ujęcia na korytarzach… 🙂 Skoro się podobają, to będę je powielał w miarę możliwości 🙂
      Dziękuję 🙂

  25. Ela pisze:

    W 78r. miałam przyjemność pracować w recepcji. Trwało to tylko miesiąc, ponieważ zastępowałam starszą panią, która pracowała tam na stałe.Owa pani mogła wreszcie wykorzystać swój urlop. Nie miałam czasu na zwiedzanie budynku. Droga którą pokonywałam codziennie to recepcja – stołówka ( w czasie wydawania posiłków). Może ze dwa razy zeszłam do kuchni aby zobaczyć jak przygotowują jedzonko. To co utkwiło mi w pamięci to trzeszczące schody i taki trochę mroczny klimat tego budynku. Dziś żałuję, że nie mam żadnego zdjęcia z tamtego okresu. Szkoda, że „Urocza” się rozsypuje. Została mi tylko nostalgia.

    • qbanez pisze:

      Fajnie, że ludzie którzy uczestniczyli w historii tego miejsca się tu odzywają 🙂 To niesamowite!! 🙂
      Schody teraz trzeszczą jeszcze bardziej, a mroczny klimat jest pewnie jeszcze mroczniejszy 😉 Nostalgia też jest fajna……… 🙂

  26. Anonim pisze:

    To byl hotel dla niemieckich oficerow.Wtym hotelu pracowali przymusowo polscy robitnicy z litera P.W jednej Polce zakochal sie niemiecki oficer i kiedy romans ujrzal swiatlo dzienne dziewczyna zostala zamordowana,a oficer sie zastrzelil.Historia ta byla w tym czasie w Bierutowicach bardzo znana.Ta historie opowiadala mi moja matka,ktora pracowala w Bierutowicach w pensjonacie WALLDAU u rodziny Bogdanow.

    • qbanez pisze:

      Nieźle…. Myślę, że ten budynek widział nie jedną taką historię w czasach swojej świetności…

    • justyna pisze:

      Witam, zainteresowało mnie to o czym Pan napisał (o pensjonacie Walldau) – jeśli jest taka możliwość proszę o kontakt bezpośrednio lub przez qbaneza

      • krystynamysona pisze:

        p.Justyno w dalszym ciagu interesuje mnie DOM WALLDAU,poniewaz zobaczylam zdjecia na internecie,ze nie zostal zniszczony.Czy jest Pani w stanie dowiedziec sie jego obecnej nazwy,lub kto w nim mieszka.Bede mogla wtedy napisac wiecej,dziekuje.

  27. g6 pisze:

    Witam wszystkich byłem z rodziną w Karpaczu w długi weekend mieszkaliśmy w Pałacu Margot pojechaliśmy zwiedzić Wang było wcześnie wiec było dużo miejsca parkingowego ale nie wiem czemu zaparkowałem właśnie tam na podwórku Uroczej gdy wysiadłem z auta coś sprawiło że nie mogłem oderwać wzroku od niej aż żona mnie ponaglała zostałem porażony pozytywnie oczywiście zaraz zapytałem o właścicieli tego hotelu kobieta powiedziała że jakaś firma sprzedaje. Po powrocie do domu cały czas myślałem o tym miejscu przypomniałem sobie tel tej firmy i zadzwoniłem spytać jestem poważnie zainteresowany tym miejscem chciałbym je odrestaurować i ponownie uruchomić jeśli by ktoś miał jakiś kontakt do osób które tam pracowały lub znał jakieś słabe strony tego miejsca lub w jakim faktycznie jest stanie to byłbym zobowiązany, proszę abyście pomogli mi dowiedzieć się o tym miejscu jak najwięcej sprawmy aby to miejsce wróciło do swojej świetności. Firma pośrednicząca za dużo informacji o właścicielach nie chce mi udzielić z wiadomych względów. Jestem z Wielkopolski mogę tylko powiedzieć że w cenie tego hotelu jest projekt na modernizację i rozbudowę tego super miejsca.

    • qbanez pisze:

      Nie wiem czy cena Cię nie przeraziła, bo mnie ona powaliła na łopatki, a pewnie jeszcze raz tyle trzeba włożyć w tę inwestycję… Słabe strony to pewnie stropy, dach, ogólnie tragiczny stan, aczkolwiek widziałem nieruchomości w jeszcze gorszym stanie, które udało się przecudownie odrestaurować. Na pierwszym zdjęciu masz widoczny banner, na którym jest adres strony, na której obiekt jest sprzedawany, są tam zdjęcia, wizualizacje, historia… Jak to kupisz i będziesz robił, to dzwoń do mnie – zrobię Ci zdjęcia obiektu w fajnej cenie 🙂 Powodzenia!!

  28. ankaR pisze:

    Witam, dziękuję za bloga i piękne zdjęcia…widzę,że nie tylko mnie przyciąga ten budynek…pozdrawiam…

  29. Anonim pisze:

    Z uwagą i dużą życzliwością przeczytałem wpisy na temat słynnej Uroczej w dawnych Bierutowicach. Pragnę dodać kilka istotnych faktów dotyczących tego budynku. Budowniczym i właścicielem tego hotelu był Julius Most / przez szarfes s/ który zmarł w latach 30-tych ubiegłego wieku a został pochowany na cmentarzu przy świątyni Wang. Dorobił się majątku w Ameryce Południowej /Bogota/ Potem odziedziczył go jego syn chyba o imieniu Bernard. Hotel ruszył w 1905 r. Po wojnie trochę ograbiony przez sowietów / na szczęście byli tam krótko/ został przejęty przez władzę ludową jako dom rządowy / czytaj KC/ i tak było do 1956 roku. Po dojściu Gumułki do władzy Urocza została przekazana dla CRZZ a tym samym pzrejął ją FWP. Nie dementuję wpisu o tym, że była w nim katownia UB /siedziba UB była w dolnym Karpaczu/ ale ten fakt nie jest mi znany / moi rodzice mieszkali w Bierutowicach od 1947 r./ Hotel ten był perełką w okresie międzywojennym Jako jedyny w Karpaczu posiadał windę i telefony w pokojach .Dużo apartamentów dwu pokojowych /z widokiem na góry i całą kotlinę/ przepiękną restaurację z dancingiem.. W hollu w pięknej witrynie narożnej znajdowała się mała ekspozycja pamiątek właściciela z Bogoty. Piękny witraż / wykonany przez znaną firmę Adolf Seiler Breslau/ został prawdopodobnie skradziony w całości w latach 90-tych a przedstawiał Ducha Gór. „Urocza” w okresie PRL-u była najlepszym domem wczasowym FWP w Karpaczu a zawdzięczała to panu Antoniemu Godyniowi, który był jej kierownikiem około trzydziestu lat / odszedł na emeryturę w latach 80 tych. Na dzisiaj tyle a w wolnej chwili wrzucę kilka fotek z okresu jej świetności.

    Buffalo 1950

    • Poznalam ten hotel w 1968 roku, cos wspanialego i do tej pory sie zastanawiam jak mozne bylo to takiej zaglady dopuscic, innymi slowami nie da sie olrwslic tego co z niego „zrobili”

  30. Marek pisze:

    Cudowny budynek zatrzymałem się pod nim w sierpniu 2013 przez przypadek na parkingu, gdy go zobaczyłem od razu wiedziałem, że to budynek z tzw. duszą. Lubie poznawać historie takich budynków to jak dusza niejednego człowieka. Widziałem w Europie (zachodniej) wiele hoteli z tego okresu i czasami o 100 czy wiecej lat starszych, które do dnia dzisiejszego dobrze prosperują. Uwielbiam w nich spędzać wakacje, są nieżle wyposażone a z głośników płynie zawsze muzyka z dawnych czasów. Bardzo duzo takich hoteli odwiedzam w Austrii. Budynek utkwił mi w pamięci bardzo głęboko.

    • qbanez pisze:

      Z tego co wiem to na zachodzie jest też kilka takich hoteli o jakich piszesz, tyle że opuszczonych. Marzy mi się je zwiedzić i sfotografować. Ostatnio jeden taki spłonął niestety. Pozdrawiam 🙂

  31. kocham was za wszystkie komemtarze, to cudowne miejsce gdzie w 1987 roku stalo sie cos co do dzis o tym miejscu nie pozwoli zapomniec.Byla zima.my spragnieni „czegos nowego „wdychalismy to bierutowickie powietrze.Knanjpa „Oaza” och jak to piwo smakowalo,DW „Mieszko” i te five o clock…i ten Stas co to na perkusji gral….i ten pan z czerwonym „VW” hm….to byly czasy—chcecie cos wiecej…a moze tak by to odbudpwac??????????????????ewa

    • qbanez pisze:

      Jaaa… ile wspooomnień 😉 Chcemy więcej 😉 A może by tak odbudować? Fajnie by było, ale właściciel chce zabójczą i zaporową cenę za tę ruinę 😦

      • A ile „ON” chce????????????????? no ten „wlasciciel” Panowie nei dajmy sie zwarjowac.moza stworzyc fundacje…jestem za franio nie bez kozery do gory poszedl widac „kocha”Bierutowice .zycie jest krotkie ale piekne….calusy

        • qbanez pisze:

          Nie pamiętam, ale w milionach była cena, więc duuuużo.

          • A kto te cene „wycenil?????????????????????kto za tym stoi?????????jaka jego „masc”sory nei mam odpowiednej testatury i to troche groteskowo brzmi ale chyba sie rozumiemy,ciagle sa problemy z tym „S” „c” bez przecinka na g0rze..Juz czas najwyzszy cosp z tym poczac???????czy ktos sie wypowiedzial w tej sprawie, sadze ,ze Ty a moze Pan we cos wiecej na ten temat????????? pozdrowienia…PS.Czy restauacja „Patria”to ta „Patria ” co Kiedys?????????????????? ….

            • qbanez pisze:

              Można np. kupić nową klawiaturę, wówczas problemy z „S” i „c”, oraz z innymi literkami i ich kolejnością w słowach powinny zniknąć 🙂 Znak zapytania do tego przestanie się zacinać 😉

  32. Monika pisze:

    Ja też mam cudowną pamiątkę z wakacji chyba w 1988. Byłam z rodzicami i z kuzynką w tym hotelu.Mój tata z zamiłowania rysownik uwiecznił ten hotel na rysunku. Mogę przesłąć zdjęcie tego rysunku. Mam też rysunek Świątyni Wang i chyba jeszcze jakieś 2 inne. Myślę że na jednym z nich jest urocza 2.Budynek obok.

  33. Graza pisze:

    Byłam z koleżanką na wczasach w „Uroczej”, to był koniec lat 70. Mieszkałyśmy na ostatnim piętrze w pokoju z werandą. Razem z nami zamieszkały również 2 dziewczyny. Byłyśmy w podobnym wieku i chociaż były one nieznajome, szybko nawiązała się między nami nić koleżeństwa – jak to między młodymi ludźmi 🙂 Pamiętam piękny hol przy recepcji, starodawną windę,piekną stołówkę, długie korytarze i ogólne łazienki. Przez 2 tygodnie turnusu były liczne wycieczki, spacery i zabawy….. Szkoda i żal, że tego domu praktycznie nie ma.

    • qbanez pisze:

      Piękne wspomnienia i cieszę się, że moje zdjęcia przyczyniły się do odżycia tychże wspomnień 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

  34. Hotel mnie zauroczył gdy byłam na wycieczce , przejeżdzaliśmy tylko obok niego-mieliśmy noclegi w pensjonacie jeszcze wyżej położonym. Nasz przewodnik powiedział tylko ,ze mijamy hotel w którym znajdowałą się w czasie 2 WŚ ambasada Japonii,ale czy to była prawda? ciężko powiedzieć ,wiedziałam że będe szukac informacji o nim, natknęłam się na Twojego bloga jest super 😀 baaaardzo ciekawe komentarze 😀 Uwielbiam takie klimaty ps – naprawdę jesteś pastafarianinem ?

    • qbanez pisze:

      Pastafarianizm to najbliższa mi religia ideowo, ale tak naprawdę to jestem ateistą 🙂 Dzięki za ciekawy komentarz, z tą japońską ambasadą to po prostu wymiękłem, nigdy o tym nie słyszałem, ale całkiem możliwe, że to prawda 🙂 Dziękuję też za miłe słowa o moim blogu, niedługo nowy wpis, więc zapraszam do regularnego odwiedzania mnie tutaj 🙂 Pozdrawiam!! 🙂

  35. Natix pisze:

    Szkoda,że już taki poniszczony 😦

  36. Iwona pisze:

    Właśnie czytam o tym hotelu w książce Springera, autor pisze, że w czasie wojny była tam tajna ambasada Japonii.

    • qbanez pisze:

      Ciekawe ciekawe. Widać, że niezwykłą i zawiłą historię ma ten obiekt. Może sam hotel kiedyś doczeka się książki o sobie. 😉 Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • A pisze:

        Miejsce dzieciństwa i młodości. Jeździłam z ojcem *TKKF Poznań – Ryszard Burgiel*, który organizował tam obozy narciarskie. Wang, Urocza, Bierutowice zaspy śniegu, super opowieści, wielkie pokoje, korytarze w Uroczej zakamarki jak w „Lśnieniu”….
        Tajemniczy Wang i krasnoludki przed domem w Bierutowicach – pięknie….
        Potem mój syn jeździł tam na obozy z dziadkiem a ja chodziłam po nieczynnej Uroczej i wspominałam czasy dzieciństwa. Wszystko jak w bajce.:-)Pozdrawiam

  37. Anonim pisze:

    Dzień dobry. Ja spędziłem tu, urlop dwa tygodnie w 1973r. Był to dom FWP Urocza. Budynek przez wiele lat, był domem wypoczynkowym Komitetu Centralnego Partii. Później został przekazany Funduszowi Wczasów Pracowniczych. Mieszkałem na I piętrze. Pokój był wielki jak klasa szkolna i własna łazienka. Podwójne łoże, kanapa i fotele przy stoliku. Co ciekawe drzwi wejściowe do pokoju były podwójne, chyba żeby nie było szans na podsłuchiwanie.

    • qbanez pisze:

      To pewnie od tamtej pory obiekt przeszedł kilka remontów zanim został opuszczony… No ale wspomnienia ciekawe! 🙂 Bardzo dziękuję za komentarz 🙂

  38. Silvester pisze:

    Niesamowite miejsce. Jak tylko spojrzałem, to od razu wiedziałem, że muszę zrobić zdjęcie. Jest lato 2016 i budynek jeszcze stoi. Bardzo mnie zainteresowała książka Springera o Karpaczu i tym hotelu, o której pisze Iwona. Czy mogła by podać pełny tytuł książki ?
    Dziękuję z góry !!
    Ja uzyskałem informację, ale taką z potocznej rozmowy, że na początku lat 50-tych w „Uroczej” pomieszkiwał i balował Bolesław Bierut. Ale czy to prawda, trudno mi powiedzieć.
    Pozdrawiam i będę śledził kolejne ciekawe wpisy.

    • qbanez pisze:

      Dzięki za komentarz. No cóż, z tym Bierutem to może być prawda. Po za tym Karpacz Górny nazywał się kiedyś „Bierutowice” 😉 Może taka nazwa stąd, że lubił bywać w tym mieście i nocować w Uroczej 🙂
      Pozdrawiam gorąco i dzięki, dzięki, dzięki!!!

    • Amadeo pisze:

      Ma ktos ochote tam wejsc ?spedzam te wakacje w karpaczu i chcetnie bym zwiedZil ten obiekt jestem tu do czeartku:)

  39. samineq pisze:

    Dzis jest juz pozno lecz pod wplywem chwili musze sie pochwalic tym ze przebywalem w tym budynku przez tydzien w trzech kolejnych latach..!! .. Niezapomniana atmosfera, byl to pokoj z weranda. Wspaniale posilki, kuchnia, obsluga.. O szczegolach moze wkrotce.. ( spac trzeba..)

    Pozdrawiam gospodarza I wszystkich odwiedzajacych gosci.. a moze zaproponuje jeszcze na koniec pewne skojarzenie z filmem ktory mam szalona ochote obejrzec po raz drugi.. To..

    „Grand Budapest Hotel” Goraco polecam.

    • qbanez pisze:

      No to czekam na komentarz ze wspomnieniami 🙂
      A jeśli chodzi o ten film, to był on kręcony w miejscu mojego zamieszkania, w miejscach w których nie raz bywałem i nie raz robiłem zdjęcia 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  40. Monika_ pisze:

    Będąc w Karpaczu jakiś czas temu , przechodziłam obok tego budynku codziennie i za każdym razem mnie intrygował. przepiękna architektura – teraz niestety sama ruina. dzięki za zdjęcia wnętrz:)

  41. Sergiusz pisze:

    Bywałem w FWP Urocza był to wspaniały budynek to był 1962r. Było wspaniale jak można było dopuscic do takich zniszczec to wina rząndu tak wspaniały dom zniszczyc , oj grozo to njeda sie okreslic

  42. małgorzata pisze:

    Rodzina Pana Godynia-byłego gospodarza Uroczej mieszka na drodze do Wangu,za zakrętem zaraz-chyba ze zbieznosc nazwisk,napewno maja wiele zdjęć i wspomnień.

  43. Bozena Seretna pisze:

    Witam .Jestem rodowitą mieszkanką Karpacza Górnego a dawnych Bierutowic.Pamiętam Uroczą z lat dzieciństwa,to było coś a teraz woła o pomstę do nieba .Warto byłoby porozmawiać z panią Godyń na temat tego magicznego acz kolwiek ginącego miejsca ,mam nadzieję ze jej wiek i stan zdrowia na to jeszcze pozwalają .Syn pan Mirosław mam nadzieję iż również posiada jakąś wiedzę na ten temat .Przy domu pod Wangiem stoi Bar Harnasiówka -to jego własnośc -chyba ze coś się zmieniło ale również mozna go spotkać w Schronisku Strzecha Akademicka w górach gdzie owe schronisko prowadzi.Trzeba kuć żelazo póki gorące i wyłuskać trochę wiedzy o magicznym ginącym miejscu jakim jest budynek Urocza.Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych poczynaniach Bożena z Karpacza Górnego.

    • qbanez pisze:

      Ale jaką wiedzę miało by się pozyskiwać? Oprócz być może ciekawych historii i anegdot związanych z działalnością budynku za czasów świetności, to wątpię, żeby było coś ciekawego związanego z Uroczą 😉 Aczkolwiek fajnie by było jak by ktoś napisał jakąś małą książkę o historii tego miejsca, od jego wybudowania, poprzez dłuuugi okres czasu gdy działał, aż po dzisiejszy agonalny stan tego przybytku… 🙂

  44. Jurek pisze:

    Pamiętam Uroczą – byłem tam na wczasach w połowie lat 80-ych.
    Szkoda, że ośrodek popadł w ruinę.
    Nie wiesz czy dzieje się coś by przywrócić temu miejscu dawny blask?

    • qbanez pisze:

      Na razie nic się nie dzieje, ktoś próbował to sprzedać, ale za tak chorą cenę, że nie było szans na kupca, więc popada w ruinę dalej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s